Artykuł

22 sierpień 2017

Tadeusz Wolsza, „To co widziałem przekracza swą grozą najśmielsze fantazje”. Wojenne i powojenne losy Polaków wizytujących Katyń w 1943 roku (recenzja)

Kategoria: Recenzje, XXw, Aktualności, Historia polityczna, Historia społeczna, Biografie

Tadeusz Wolsza, autor recenzowanej pracy, jest historykiem i politologiem, profesorem zwyczajnym, pracownikiem Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk w Warszawie. W swoim dorobku naukowym ma około 250 publikacji, w tym 11 książek. Ponadto jest redaktorem naczelnym „Dziejów Najnowszych” jednego z najbardziej uznanych czasopism historycznych w Polsce. W swoich szerokich zainteresowaniach badawczych od wielu lat zajmuje się Zbrodnią Katyńską. Niewątpliwie jest jednym z najlepszych specjalistów w tej tematyce w Polsce, a wydana w październiku 2015 r. książka (druga o sowieckim mordzie w jego dorobku) jest tego najlepszym przykładem. 

 

Autor: Tadeusz Wolsza

Tytuł: „To co widziałem przekracza swą grozą najśmielsze fantazje”. Wojenne i powojenne losy Polaków wizytujących Katyń w 1943 roku,

Wydawca: Wydawnictwo "Neriton"

Miejsce wydania: Warszawa

Rok wydania: 2015

Liczba stron: 349

 

Publikacja wydana przez Wydawnictwo Neriton – jak stwierdza sam Autor – „stanowi próbę ustalenia i opisania losów, wojennych i powojennych, ponad pięćdziesięciu Polaków (m.in. pisarzy, naukowców, fotografów, dziennikarzy, lekarzy pracowników PCK, robotników zakładów przemysłowych, polskich oficerów w niemieckiej niewoli, przedstawicieli rodzin oficerów zamordowanych w 1940 itd.), którzy w 1943 r. z inspiracji i za zgodą Niemców oraz z własnej inicjatywy, często jednak za przyzwoleniem Polskiego Państwa Podziemnego, wyjechali do Smoleńska i Katynia, aby przekonać się o skali sowieckiej zbrodni oraz jej niepodważalnych wykonawcach”.

Pierwsze trzy rozdziały książki stanowią niejako wprowadzenie do dalszych, bardziej szczegółowych, wyróżnionych przez Autora losów poszczególnych osób. W rozdziale pierwszym „Wojenne i powojenne losy Polaków wizytujących Katyń w 1943 roku” (s. 15–77), Wolsza omawia rozpoczęcie niemieckich ekshumacji i przyjazd pierwszych zagranicznych delegacji. Niemcom zależało na możliwie największym nagłośnieniu sprawy na arenie międzynarodowej, a także przedstawieniu bezstronności zagranicznych delegacji. Dlatego też, jak zauważa Autor, „delegacje z Polakami zostały ulokowane dopiero w drugiej kolejności” (s. 16). Niemcom potrzebni byli przede wszystkim pisarze, dziennikarze i naukowcy, sprowadzeni z kilkunastu krajów (s. 17). Wolsza wskazuje też tych najbardziej aktywnych, którzy po powrocie ze Smoleńska mocno zaangażowali się w nagłośnienie w swoich krajach sprawy katyńskiej. Na następnych stronach skupia się na przedstawieniu składu różnych grup odwiedzających Katyń. Wymienia członków Polskiego Czerwonego Krzyża (PCK), Rady Głównej Opiekuńczej (RGO), Polskiego Komitetu Opiekuńczego, dziennikarzy i literatów, robotników z zakładów pracy, polskich jeńców z niemieckich oflagów w Woldenbergu, Neubrandenburgu i Gross Born oraz innych Polaków, takich jak: ks. Stanisław Jasiński, prof. Leon Kozłowski czy brat zamordowanego gen. Smorawińskiego - Stanisław. Wolsza przyznaje, że wymienione delegacje są już znane. Jednocześnie podkreśla, że ustalenie kompletnej listy Polaków obecnych w Katyniu od 11 kwietnia do czerwca 1943 r. od zawsze nastręczało historykom wielu problemów. Wynikało to z faktu, że nie dysponowali oni szczegółowymi wykazami poszczególnych delegacji, zwłaszcza tych z zakładów pracy (s. 22). Także w przypadku podania dokładnego składu Międzynarodowej Komisji Lekarskiej (MKL) historycy nie są jednomyślni. 

Po wojnie, służby specjalne ZSRS i Polski od razu rozpoczęły poszukiwania osób, które były w Katyniu lub miały wiedzę na temat mordu. Jeszcze w czerwcu 1945 r. na polecenie ministra sprawiedliwości Henryka Świątkowskiego, prok. Roman Martini wraz ze swoim zespołem przystąpił do prac mających na celu przygotowanie pokazowego procesu katyńskiego. Później Sowieci szybko zrezygnowali z tego pomysłu. Niemniej jednak wszystkie osoby, które były zaangażowane w sprawę katyńską, a którym nie udało się uciec z krajów zajętych przez Armię Czerwoną, natychmiast znalazły się w polu zainteresowania komunistycznych służb. Autor opisuje losy poszczególnych osób, nie zapominając także o tych, którzy nie byli w Katyniu, ale ze względu na swoją wiedzę mogli być przydatni dla Sowietów. W Polsce niewątpliwie taką postacią był dr Jan Zygmunt Robel, kierownik Oddziału Chemicznego Państwowego Instytutu Medycyny Sądowej i Kryminalistyki w Krakowie. To właśnie tutaj w maju i czerwcu 1943 r. trafiło 11 skrzyń z dokumentami i przedmiotami wydobytymi z dołów katyńskich. Oddział dr. Robla był odpowiedzialny za ich szczegółowe zbadanie w celu identyfikacji zamordowanych oficerów. W 1944 r. skrzynie z oryginałami zostały przewiezione do Wrocławia i ślad po nich zaginął. 17 marca 1945 r. dr Robel i jego zespół został aresztowany przez NKWD. Zatrzymanie i trzymiesięczne przesłuchiwanie nie przyniosły rezultatu. Skrzynie z tzw. spuścizną katyńską zostały odkryte dopiero w 1991 r. w otworze na poddaszu Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie. 

Niezwykle szczegółowa kwerenda pozwoliła autorowi pracy także na stworzenie listy osób, które mogły być w Katyniu, ale z różnych powodów tam nie dotarły (s. 26–29). Wątkiem zamykającym pierwszy rozdział książki, są powojenne losy lekarzy z MKL. Ci, którzy znaleźli się w krajach zajętych przez Armię Czerwoną byli narażeni na sowieckie represje. 

Kolejny rozdział pracy dotyczy działań rządu polskiego na wychodźstwie w kwestii ustalenia losów polskich oficerów  – a od kwietnia 1943 r. –  winnych ich śmierci. Zawarte w tym rozdziale problemy doczekały się już rzetelnych opracowań, w tym Autora recenzowanej pracy. Wolsza drobiazgowo odtwarza poszukiwania przez rząd RP w Londynie polskich oficerów. Zwraca uwagę na wyjątkową rolę świadków niewoli jenieckiej w ZSRS, czyli osób, które z różnych powodów zostały wyłączone z transportów śmierci, znalazły się w obozach przejściowych w Pawliszczew Borze i Griazowcu, a następnie opuściły ZSRS na podstawie układu Sikorski-Majski. Nie pomija także wydarzeń z kwietnia 1943 r., odkrycia grobów katyńskich przez Niemców i zabiegów rządu RP zmierzających do wyjaśnienia sprawy. Swoją narrację o walce kolejnych rządów RP w Londynie z kłamstwem katyńskim badacz kontynuuje do połowy lat 50. wyróżniając okres 1951–1952 i działalność Komisji Maddena. Wyróżnia tu dwa kluczowe okresy starań komunistów mających na celu zamknięcie sprawy katyńskiej. Pierwszy przypada na lata 1944–1946 czyli powołanie Komisji Specjalnej Nikołaja Burdenki do rozpropagowania kłamstwa katyńskiego i przygotowań w Polsce procesu katyńskiego, zakończonych na wyraźny rozkaz Moskwy. Drugi okres wzmożonej aktywności komunistów nastąpił po powołaniu Komisji Kongresu USA do zbadania sprawy katyńskiej, której przewodniczył Ray Madden. 

W następnym rozdziale autor znakomicie charakteryzuje stanowisko komunistów z Polskiej Partii Robotniczej wobec sprawy katyńskiej, także wyróżniając dwa przedziały czasowe: podczas wojny i tuż po jej zakończeniu oraz początek lat 50. Autor ponownie wraca do wydarzeń z 1943 r. i ujawnienia przez Niemców grobów w Katyniu, zwracając szczególną uwagę na poczynania polskich i sowieckich komunistów mających na celu obalenie wniosków MKL i niemieckiej propagandy. Sowiecka propaganda jednoznacznie informowała, że groby katyńskie zostały sfabrykowane przez niemieckich zbrodniarzy. Uderzyła ona nie tylko w polski rząd w Londynie, ale także w Polskie Państwo Podziemne. Powołanie Komisji Burdenki oraz liczne publikacje propagujące kłamstwo katyńskie miały na celu zmianę postrzegania tej sprawy i zrzucenie podejrzeń ze Związku Sowieckiego. Po wojnie komuniści przyjęli nową politykę, opartą na milczeniu w kwestii Katynia. Było to także wygodne posunięcie zwarzywszy na to, że ani Stany Zjednoczone, ani Wielka Brytania nie kwestionowały ustaleń Komisji Specjalnej Nikołaja Burdenki i dawały ciche przyzwolenie dla sowieckiej wersji. 

Zmiana w polityce ZSRS i PRL – jak słusznie zauważa Autor recenzowanej pracy – nastąpiła w 1952 r. wraz z wzmożoną działalnością Komisji Maddena. Działania komisji spowodowało niezwykle szeroki odzew propagandowy w całym bloku wschodnim. Władze ZSRS nie zdecydowały się milczeć, ale odpowiedzieć falą agitacji przeciwko Stanom Zjednoczonym i samej komisji, której największe nasilenie przypadło na marzec 1952 r. Wolsza zwraca uwagę, że odpowiedzią na działalność amerykańskiej komisji było zaostrzenie represji w kraju wobec osób, które kwestionowały oficjalną, sowiecką wersję wydarzeń. 12 marca 1952 r., płk. Julia Brystygier, dyrektor Departamentu V Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego wydała specjalną instrukcję nr 6/52, w której nakazywała organom represji przeciwdziałanie rozpowszechnianiu prawdy o Katyniu jako zbrodni sowieckiej. Autor nie analizuje dokładnie sposobu i skali represji wobec kwestionujących sowiecką wersję. Więcej uwagi poświęca tym osobom, które w 1943 r. wizytowały Katyń, a po wojnie zadeklarowały zrzucenie winy na Niemców. Wolsza zauważa, że był to najprostszy sposób działania komunistów: Zwrócić się do osób, które wcześniej, często pod przymusem, uznały sowiecką wersję wydarzeń (s.140). Badacz opis wydarzeń lat 50. kończy na 1956 r., kiedy to w polskim społeczeństwie, ale także wśród ośrodków politycznych poza krajem, odżyły nadzieje na wyjaśnienie sprawy katyńskiej wraz z rozliczeniem zbrodni okresu stalinowskiego. Nadzieje te okazały się jednak płonne.

Kolejne rozdziały recenzowanej pracy dotyczą poszczególnych osób, których losy były związane z Katyniem. W ten sposób poznajemy wojenne i powojenne losy Władysława Kaweckiego, Adama Szebesty, Konrada Orzechowskiego, Edmunda Seyfrieda, Edwarda Grodzkiego, Stefana Mossora, Mariana Maaka, trzech robotników wizytujących Katyń oraz redaktorów tzw. prasy gadzinowej. Historyk przytacza także sprawę ks. Tomasza Ruska, który nie był w Katyniu lecz przez swoje „wrogie” wypowiedzi znalazł się w orbicie inwigilacji organów represji. Autor przywołuje także historie osób, które tylko pozornie miały cokolwiek wspólnego z Katyniem. Konfabulując, licząc na awans społeczny lub zawodowy opowiadali niestworzone informacje o okolicznościach mordu. Mowa tutaj głównie o Wacławie Pychu i Stanisławie Burgacie (ale takich osób było więcej). W swoich relacjach przekonywali, że byli w Katyniu i przeżyli egzekucję dokonaną przez Niemców. 

Książkę kończy bardzo interesujący rozdział poświęcony listom do „Fali 49” i „Fali 56”. Audycja „Fala 49” powstała, aby społeczeństwo mogło ocenić, a nawet skrytykować władzę, natomiast dla stalinowskiego establishmentu i kolejnych komunistycznych elit, było to świetne źródło wiedzy o nastrojach społecznych i poglądach Polaków. Władze liczyły także, że dzięki możliwości wypowiedzenia się na różne tematy, obywatele zaczną darzyć rządzących większą sympatią. Pojawił się również temat Katynia, a do redakcji napływała korespondencja m.in. od rodzin zamordowanych. Mimo nadziei słuchacze na próżno oczekiwali rzetelnych wiadomości o Katyniu. 

W trakcie lektury nasunęło mi się kilka drobnych wątpliwości. Przyglądając się technicznym walorom książki, wyczuwalny jest brak bibliografii. Wprawdzie całość wykorzystanej przez Autora literatury została ujęta drobiazgowo w przypisach, niemniej jednak wykaz najważniejszych publikacji w porządku alfabetycznym znacząco ułatwiłby odszukiwanie interesujących czytelników pozycji. Wątpliwości budzi przypisywanie Nikołajowi Burdence stopnia generała (s. 125).  O ile jego wykształcenie medyczne ze specjalizacji neurochirurgii i tytuł profesora nie może budzić wątpliwości, o tyle jego „kariera wojskowa” raczej tak. Burdence nadaje się tytuł „naczelnego chirurga Armii Czerwonej”, wiadomo także, że brał udział w wojnie rosyjsko-japońskiej oraz I i II wojnie światowej, jednak na temat jego kariery wojskowej w literaturze katyńskiej autorzy nie piszą. Ostatnią polemiczną kwestią jest zdanie Autora dotyczące stosunku rządu RP w Londynie do odkrycia w Katyniu. W kontekście propagandy PPR przeciwko polskiemu rządowi w Londynie, Wolsza stwierdził, że: „pojawiła się okazja do kolejnego ataku na rząd RP z uwagi na fakt, iż w sprawie Katynia przyjął on za wiarygodną niemiecką wersję wydarzeń”. O ile rząd gen. Sikorskiego, biorąc pod uwagę poszukiwania oficerów rozpoczęte na długo przed 1943 r., relacje ocalałych jeńców, mógł mieć pewność co do sprawstwa sowieckiego, to w rzeczywistości strona polska nikogo nie oskarżała, a jej dążenia do wyjaśnienia okoliczności mordu były powściągliwe i ze wszech miar ugodowe. Oficjalnie rząd RP nie przyjął niemieckiej wersji wydarzeń. Widać to wyraźnie w oświadczeniu rządu z 17 kwietnia 1943 r. dotyczącym niemieckiego odkrycia: „Nie ma Polaka, który by nie był wstrząśnięty do głębi wiadomością, szerzoną przez propagandę niemiecką z największym rozgłosem, o odkryciu pod Smoleńskiem w grobie wspólnym, zmasakrowanych zwłok zaginionych w ZSRR oficerów polskich i o kaźni, której padli ofiarą. […] Rząd Polski, w imieniu Narodu Polskiego, zaprzecza Niemcom prawa do czerpania ze zbrodni, które zarzuca innym – argumentów w obronie własnej”. Szczególnie istotny jest tutaj zwrot „zbrodni, które zarzuca innym”. 

Oczywiście, wspomniane tutaj drobne wątpliwości mają charakter marginalny i w żaden sposób nie rzutują na wartość książki. O tym, że mamy do czynienia  z dziełem ważnym i znakomitym przekonują także nagrody i wyróżnienia, które Tadeusz Wolsza otrzymał. Warto wspomnieć o Nagrodzie II stopnia Nagrody Klio 2016 r. w kategorii monografii naukowej oraz wygranej Nagrodzie im. Janusza Kurtyki w 2017 r. Pozostaje tylko pogratulować świetnemu znawcy tematyki katyńskiej, kolejnej cennej pracy w swoim dorobku i liczyć, że Autor w następnych badaniach odkryje przed nami kolejne zagadki Zbrodni Katyńskiej, których jest jeszcze tak dużo. 

 

 

Krzysztof Łagojda 

 

Nowości wydawnicze

Konkurs imienia profesora Jerzego Michalskiego na najlepszą recenzję naukową z zakresu historii (zgłoszenia do 31 X 2017)

Filmy historyczne

"Jak Pan Bóg pozwoli zmartwychwstać" - przedpremierowy pokaz filmu, 2 listopada 2016