Artykuł

28 luty 2017

Anita Prażmowska, "Władysław Gomułka" (recenzja)

Kategoria: Recenzje, Nowości wydawnicze, XXw, Recenzje, Aktualności

W czasach kiedy tak wiele wiemy o roli Gomułki choćby w latach czterdziestych, Marcu ’68, czy Grudniu’ 70, ukazuje się w Polsce książka utrzymana w tonie niemal hagiograficznym.

 

Autor: Anita Prażmowska 

Tytuł: „Władysław Gomułka”

Wydawca: Wydawnictwo RM

Miejsce wydania: Warszawa 

Rok wydania: 2016

Liczba stron: 296

ISBN: 9788377733189

 

„Historyk nie oskarża, nie broni, nie feruje wyroków, nie może być prokuratorem, adwokatem, a nawet sędzią, choć nierzadko uzurpuje sobie te role lub jest do nich nakłaniany. Jego zadaniem jest rzetelne przygotowanie >dokumentów w sprawie<, przedstawienie wszystkich okoliczności” – te słowa Krystyny Kersten, nieżyjącej już wybitnej badaczki dziejów najnowszych są często przywoływane w czasie debat sposobach uprawiania historii. Najczęściej pojawiają się w odniesieniu do tych badaczy, którzy starają się opisywane postacie przede wszystkim oskarżyć czy wręcz potępić (często zresztą zasłużenie, ale nie takie jest zadanie historyka), a nie zrozumieć. W pewnym sensie wchodzą tam samym jakby w rolę prokuratora. 

Rzadziej przypomina się, że historyk nie powinien również stawać się adwokatem opisywanych postaci. Czytając wydaną niedawno w Polsce biografię Władysława Gomułki, można odnieść wrażenie, że jej autorka – Anita Prażmowska, historyczka polskiego pochodzenia z London School of Economics – weszła właśnie w tę drugą rolę. Taki stan rzeczy wynika prawdopodobnie ze świadomego założenia. Na tylnej okładce książki zacytowany jest fragment wywiadu Prażmowskiej zamieszczonego w jednym z historycznych miesięczników: „Gomułka był polskim komunistą i uważał siebie za architekta polskiej politycznej i społecznej transformacji (…) Ci którzy podchodzą do historii Polski z otwartą głową dowiedzą się [z tej książki] bardzo wiele na temat tego, jak wyglądało wówczas rządzenie Polska i na jakich opierało się zasadach. Ci, którzy podzielają opinię (…), że wszyscy będący wówczas u władzy byli zdrajcami i sowieckimi agentami, prawdopodobnie nie dowiedzą się niczego, ponieważ nie zaakceptują mojego podejścia humanizującego Gomułkę”.

Dla autorki takie postawienie sprawy jest bardzo wygodne. Każdemu krytykowi tej książki automatycznie zostaje przyczepiona pewna łatka. A tymczasem pomiędzy oskarżaniem o agenturalność a podejściem Prażmowskiej istnieje szerokie spektrum możliwych poglądów na postać Gomułki. Co więcej gdyby rzeczywiście jej książka oznaczała podejście „humanizujące”, a więc pokazujące postać w całej złożoności, z jej wadami i zaletami, należałoby to docenić. O postaciach stojących u władzy PRL rzeczywiście należy pisać próbując zrozumieć ich motywacje, dylematy, uwarunkowania i poglądy. Na tym przecież polega praca historyka. Prażmowska jednak w empatii dla Gomułki idzie znacznie dalej. 

Co bowiem w praktyce oznacza „humanizowanie” Gomułki? Autorka nie tylko w znacznej mierze przyjmuje perspektywę Gomułki i konsekwentnie broni go przed wszelkimi zarzutami, ale też interpretuje na jego korzyść wszelkie sprawy niewygodne. Wiążę się to częściowo z podstawą źródłową jej książki. Ignoruje ona większość dorobku polskiej historiografii (łącznie na przykład z książką Jerzego Eislera Siedmiu wspaniałych o wszystkich I sekretarzach KC PZPR). Korzysta z podstawowych polskich archiwów, chociaż w sposób niezwykle selektywny. Największe zaufanie jej budzą pamiętniki samego Gomułki lub wspomnienia jego syna. Często poprzestaje ona na odwołaniu się do nich bez weryfikacji. Książka pełna jest błędów w prostej faktografii. Zdaniem autorki na przykład Jacek Kuroń i Karol Modzelewski napisali list otwarty do PZPR, bo zostali z niej wyrzuceni. Tymczasem kolejność była odwrotna. Podobnych przeinaczeń są dziesiątki. Faktograficznie książka nie wnosi właściwie nic nowego do naszej wiedzy o Gomułce: ani w sferze faktów, ani interpretacji. 

Konstrukcja książki sprawia wrażenie tak zbudowanej, żeby ogólny obraz był korzystny dla „Wiesława”. Jedynie niewielką część pracy Prażmowska poświęciła kluczowemu okresowi rządów Gomułki w latach 1956-1970. Jej rozważania koncentrują się na latach przedwojennych i II wojnie światowej. W tworzonej przez Prażmowską narracji nie ma właściwie nic o odpowiedzialności Gomułki za zbrodnie lat czterdziestych; podobnie nie wierzy ona w jego odpowiedzialność choćby za wydarzenia Grudnia ’70, co w świetle dzisiejszej wiedzy budzi sprzeciw.

Autorka pisząc już o rządach Gomułki szczególnie wiele miejsca poświęca polityce zagranicznej. To pozwala jej pisać o postawieniu się przez Gomułkę Sowietom w 1956 r. oraz o polityce w sprawie granicy zachodniej zgodnej nie tylko z interesami PZPR, ale tez na ogół uznawanej za zgodną polską racją stanu. 

Generalnie mamy obraz dobrego Gomułki opierającego się wschodniemu sąsiadowi Autorka we wprowadzeniu pisze: „Największe we wszystkich państwach bloku socjalistycznego ograniczenia narzucano właśnie Polsce, pragnącej po drugiej wojnie światowej określić własny model rozwoju politycznego i gospodarczego”. Tymczasem takie postawienie sprawy jest nie do zaakceptowania. Świadczy o zupełnej niewiedzy Prażmowskiej na temat sytuacji w innych państwach bloku sowieckiego w okresie stalinowskim. Pozwala natomiast kreować obraz Gomułki, który mimo tych rzekomych „największych ograniczeń” utrzymywał odmienną linię. 

Polityka wewnętrzna interesuje Prażmowską w mniejszym stopniu. Jeżeli już o niej pisze, to niektóre wnioski na ten temat trudno uznać za zgodne z rzeczywistością. Prażmowska stawia tezę, że Gomułka prowadził „elastyczną politykę wobec Kościoła”. To co wiemy o latach jego rządów świadczy o czymś przeciwnym. W innym miejscu autorka przyznaje, że Gomułka miał do Kościoła uraz. Tłumaczy go pamięcią o niechęci księży wobec… Żydów. Sęk w tym, że akurat Gomułka nie dał się poznać jako polityk szczególnie wrażliwy w tej sprawie, zwłaszcza jeśli przypomnimy jego rolę w Marcu ’68. Z Marcem zresztą autorka ma największy problem. Jej opis pełen jest sprzeczności: raz pisze, że wielu działaczy partyjnych protestowało przeciwko kampanii antysemickiej, w innym miejscu sugeruje, że było odwrotnie. Generalnie Gomułka w kontekście tych wydarzeń jest dla niej głównie ofiarą manipulacji, a nie zaś jednym z odpowiedzialnych za antyinteligencką i antysemicką politykę. Rzeczywiście kampania której motorem był Moczar, wymknęła się Gomułce spod kontroli, ale całkowita rehabilitacja poprzez unikanie najtrudniejszych pytań (nie mówiąc od odpowiedziach na nie) Gomułki jest zdecydowaną przesadą. 

Książka Prażmowskiej została pierwotnie wydana w Wielkiej Brytanii. Może to rodzić obawy, że właśnie wykreowany przez nią obraz rządów Gomułki będzie dominował w zachodniej historiografii. Szczęśliwie w świecie zachodniej nauki nazwiska niektórych  słynnych emigrantów marcowych (jak choćby Leszka Kołakowskiego), których wyjazd z Polski był ściśle związany z postacią Gomułki i jego polityką, są znane na tyle dobrze, że nie wierzę, żeby większą popularnością cieszyła się narracja o powojennej Polsce z Gomułką jako głównym bohaterem pozytywnym. Chociaż z pewnością spotka się z większym rezonansem na Zachodzie niż niedostępne z powodu bariery językowej nawet najlepsze książki polskich historyków. 

 

Jan Olaszek

Nowości wydawnicze

Konkurs imienia profesora Jerzego Michalskiego na najlepszą recenzję naukową z zakresu historii (zgłoszenia do 31 X 2017)

Filmy historyczne

"Jak Pan Bóg pozwoli zmartwychwstać" - przedpremierowy pokaz filmu, 2 listopada 2016